Jak zwracać na siebie uwagę
Zagubiona na co dzień w szarym tłumie, odczuwa
pani naturalną potrzebę zwracania na siebie baczniejszej uwagi. Uwagę innych pań udaje się pani na siebie zwró-cić bez większego trudu. Nie musi pani w tym celu wy-silić się nawet na jedno słowo; zupełnie wystarczy jeden oryginalniej szy guzik przy sukience, klamra przy pasku, nie mówiąc już o bucikach. Niestety panowie tych re-kwizytów w ogóle nie dostrzegają, w związku z czym zmuszona jest pani uciekać się aż do swojego intelektu, aby wywołać pożądane wrażenie. W wypadku panów chodzi bowiem o to, aby — chcąc zwrócić na siebie uwa-gę — potrafiła pani, jak najczęściej w sposób niecodzien-ny znaleźć się w codziennej sytuacji. I tak na przykład:
9 Jeśli w towarzystwie jakiś pan opowiada stary, niezrozumiały lub po prostu idiotyczny dowcip, z któ-rego, jak widać to po minach słuchających, nikt się nie będzie śmiał, natychmiast po skończeniu dowcipu wybu-cha pani pierwsza niepohamowanym śmiechem, krzy-cząc z zachwytem: „Co za wspaniała anegdota!" Jeśli dodatkowo tak szczęśliwie się składa, że w towarzystwie nie ma innych kobiet, które podobnie jak pani postano-wiły w ten sposób zwrócić na siebie uwagę, efekt pani śmiechu jest całkowity.
0 Jeśli w towarzystwie opowiada dowcip pani mąż, po minach zaś słuchających widzi pani, że dowcipu nie znają i że zaciekawił ich bardzo, przerywa mu pani w pół
zdania i tonem nie znoszącym sprzeciwu stwierdza: „Po-wtarzasz się, kochanie! Słucham już tego dowcipu po raz dziesiąty i, co gorsza, nie jest to dowcip najlepszy!"
# Na imieninach, kiedy przy stole biesiadnym wszy-scy są już dobrze rozbawieni, wstaje pani od stołu i prze-nosząc się do kąta w tym samym pokoju albo do innego pokoju (ale tylko w tym wypadku, jeśli drzwi są otwarte i może być pani widziana przez maksymalnie dużą ilość uczestników przyjęcia!), zaczyna pani gwałtownie szlo-chać. Szlocha pani tak długo, aż co najmniej połowa uczestników imienin wstanie od stołu i zgromadzi się wokół pani pytając, co się stało. Dopiero wtedy, wolno, przez łzy cedząc słowa, mówi pani: „Ach, spotkała mnie dzisiaj rano ogromna przykrość, ale nie przejmujcie się mną, nie mam prawa psuć wam zabawy" — po czym, w zależności od tego, czy wśród pocieszających panią znalazł się ten pan, którego uwagę chciała pani zwrócić, czy nie, zostaje pani dalej na imieninach lub wychodzi.
Uwaga! Jeśli w momencie, kiedy zacznie pani szlochać, ten, dla którego pani szlocha, znajdzie się przy pani pierwszy, przerywa pani szloch natychmiast, nie czekając, aż zejdzie się połowa biesiadników, czym niepotrzebnie utrudniłaby pani sobie i tak niełatwą sytuację.
# Na wycieczce, w lesie, oświadcza pani w najmniej oczekiwanym momencie swoim towarzyszom: „Idźcie sobie dalej, ja tu zostaję" — po czym siada pani na pieńku i twarz zakrywa rękami. Na pytanie: „Co się stało?" odpowiada pani z nutką tragizmu w głosie: „Mam swoje powody, nie przejmujcie się mną, tylko idźcie so-bie dalej". Jeśli wycieczkowicze postanawiają pójść dalej, pozostawiając przy pani jednego albo dwóch panów, to w zależności od tego, czy pozostawieni przy pani pa-nowie mają szanse, czy też nie mają szans zainteresować pani, decyduje się pani w ciągu maksimum kilku