Polecamy

- laptopy
- reklama w Internecie
- kosmetyki
- wyłączniki
- Docieplenia
- kwasy omega 3

A A A

Jak badać lekarza?

Badanie lekarza rozpoczyna pani od przebadania jego pacjentów. Nie zdradzając im w żadnym wypadku, że pani również chodzi o poradę, pyta ich pani — jak gdyby nigdy nic —■ czy są zadowoleni ze swojego lekarza oraz co on im konkretnie przepisał. Odpowiedź na pierwsze pytanie puszcza pani mimo uszu, polegając wyłącznie na własnej ocenie leczącego się pacjenta. Odpowiedzi na drugie pytanie słucha pani dokładnie, ponieważ pozwoli ona pani natychmiast wyeliminować lekarzy, którzy bądź zapisują leki, o jakich słyszy pani po raz pierwszy w życiu, bądź też leki, jakich dziś nikt już nie zapisuje. Wśród lekarzy przepisujących leki, jakie wszyscy dziś przepisują, przeprowadza pani kolejną selekcję, dzieląc ich na dwie grupy: tych, do których można dostać się łatwo, i tych, do których dostać się jest trudno. Interesuje panią oczywiście tylko ta druga grupa. Spośród należących do niej lekarzy wybiera pani w pierwszej kolejności tego, do którego dostanie się jest absolutną niemożliwością. Im dłużej nie udaje się pani do niego dostać, mimo użycia wszystkich możliwych protekcji, tym mocniej utwierdza się pani w słuszności swojego wyboru. Jeśli mimo usilnych i długotrwałych starań nie udaje się pani w ogóle do niego dostać, nie ułatwia pani sobie lekkomyślnie życia i nie decyduje się pani wobec takiego stanu rzeczy na lekarza, do którego łatwo się dostać, tylko wyszukuje pani innego lekarza, do którego dostać się jest równie trudno, a nawet — być może — jeszcze trudniej. Wizytę u lekarza rozpoczyna pani od zbadania go, czy w rzeczywistości jest spokrewniony z tym, o kim pani słyszała, oraz czy istotnie bywa tam, gdzie mówi się, że bywa. Jeśli wynik wstępnego badania okaże się negatywny, nie przechodzi pani nad tym do porządku dziennego, tylko przed dalszym badaniem ustala pani najpierw, z kim wobec tego jest spokrewniony, skoro nie z tym, o kim pani słyszała, i gdzie w takim razie bywa, skoro nie tam, gdzie mówi się, że bywa. Dopiero wtedy, kiedy otrzyma pani na te pytania w pełni zadowalające odpowiedzi, podejmuje pani dalsze badanie, polegające na sprawdzeniu, jak zachowa się lekarz słysząc, że dolegliwości, na które pani cierpi od lat i z którymi pani była już nieraz u najlepszych specjalistów, są pani zdaniem nie do wyleczenia. Jeśli zaprzeczy twierdząc, że są do wyleczenia, nie ulega dla pani najmniejszej kwestii, że mimo licznych rekomendacji i faktu, że dostać się do niego było tak trudno, ma pani do czynienia z lekarzem przereklamowanym, a kto wie, czy nie z jakimś szarlatanem. Jeśli nie zaprzeczy twierdząc, że dolegliwości pani nie są w rzeczywistości do wyleczenia, nie ma pani najmniejszych wątpliwości, że niepotrzebnie się pani fatygowała i narażała na koszty, gdyż rzekomy specjalista mówi pani coś, o czym pani sama już od dawna dobrze wie.