Polecamy

- laptopy
- reklama w Internecie
- kosmetyki
- wyłączniki
- Docieplenia
- kwasy omega 3
- ortezy
- apteka internetowa
- Przygotowanie pokarmu
- Stomatolog Dziecięcy Katowice

A A A

Jak jeść, żeby zaszkodziło?

Posadzona przy stole na honorowym miejscu, niezwłocznie przystępuje pani do selekcji potraw, wyróżniając:
A bardzo szkodliwe, tak że żadne namawianie nie pomoże;
A bardzo niezdrowe, tak że nawet mowy nie ma, aby pani mogła je zjeść;
A takie, których za skarby nie weźmie pani do ust;
A takie, którymi kiedyś zajadała się pani, ale już bardzo dawno, gdy zdrowie jeszcze dopisywało;
oraz
A takie, które dla smaku tylko pani skosztuje.

W ten sposób, kiedy gospodyni poprosi o nakładanie sobie potraw, nie musi pani denerwować wygłodzonych gości, którzy czekają tylko, aż sobie pani — jako najstarsza przy stole — wreszcie nałoży, tylko od razu przy-stąpić pani może do konsumpcji, zgodnie z ustalonym wcześniej planem. Zaczynając od potraw, które „dla smaku tylko pani skosztuje", nakłada pani sobie kawałek marynowanego śledzia, sardynkę i grzybka w occie, lecz nie bierze pani, zgodnie z przeprowadzoną wcześniej selekcją, chleba lub sucharków, jako „bardzo szkodliwych, tak że żadne namawianie nie pomoże". Z kolei propozycję zjedzenia zupy rakowej albo innej nie mniej oryginalnej kwituje pani stwierdzeniem, że „dla smaku tylko pani skosztuje", natomiast kategorycznie odmawia pani zjedzenia kartoflanki lub co gorsza zupy grysikowej, mówiąc, że „kiedyś zajadała się tym pani, ale już bardzo dawno, gdy zdrowie jeszcze dopisywało". Aby jednak nie robić przykrości gospodyni, która zmartwiona jest ogromnie, że pani właściwie nic nie je, w czasie gdy inni jedzą zupę, pani jeszcze raz, „dla smaku tylko", kosztuje marynowanego śledzia, sardynkę lub grzybka w occie. Niestety „nawet mowy nie ma, aby pani mogła zjeść" gęś, indyka lub pieczoną kaczkę z jabłkami. Wymówkę tę powtarza pani jednak najwyżej dwa razy, ponieważ w odróżnieniu od chleba, sucharków czy kartoflanki, których jest za dużo, pieczystego jest zawsze za mało, w związku z czym gospodyni już po raz trzeci zachęty może nie powtórzyć. Kategorycznie natomiast odmawia pani, i to bez względu na ilość zaproszeń, nabrania kartofli czy marchewki z groszkiem, których „za skarby nie weźmie pani do ust".

Przebrnąwszy tak przez cały obiad, czeka pani następnie na reakcję swego organizmu. Jeśli tylko udaje się pani często poddawać go takim próbom, przy kawie, torcie i koniaku biesiadnikom mile wypełnia czas interesująca zawsze wszystkich rozmowa na temat, co pani mogło dziś zaszkodzić przede wszystkim, a co w dalszej kolejności.