Polecamy

- laptopy
- reklama w Internecie
- kosmetyki
- wyłączniki
- Docieplenia
- kwasy omega 3
- badania kierowców poznań
- protetyka warszawa
- Odciagacz pokarmu classic
- odchudzanie wrocław

A A A

Jak krzewie legendy o świętej pamięci

Jeśli nieboszczyk nie zdążył lub też z jakichś innych powodów nie mógł przyczynić się sam do powstania na jego temat różnych legend, dysponując — przynajmniej w pierwszym okresie po pogrzebie — sporą ilością wolnego czasu, natychmiast po powrocie z cmentarza przystępuje pani do ich tworzenia. Legendy te, jeśli mają przynieść oczekiwane rezultaty, powinny odpowiadać co najmniej trzem podstawowym warunkom: 1. Muszą być atrakcyjne i równocześnie łatwe do powtórzenia, dzięki czemu inne wdowy, na które przede wszystkim może pani liczyć jako na kolporterów legend o swym mężu, szybko wprowadzą je w obieg, stosunkowo niewiele przekręcając i nie opuszczając istotnych dla pani fragmentów. 2. Muszą (przynajmniej w pierwszym okresie, kiedy pamięć o nieboszczyku jest jeszcze żywa) mieć minimalne odniesienie do legend już istniejących. Może to być odniesienie rozdmuchujące lub polemizujące — obojętne. Najważniejsze, aby w jakimś — niezbyt przesadnym! — stopniu było. 3. Legendy tworzone po śmierci muszą pani przynosić jakieś korzyści za życia. Tworzenie legend dla samych legend jest tylko niepotrzebnym marnowaniem głowy i czasu. Pamiętając zawsze o tych trzech podstawowych warunkach, tworzy pani legendy — przykładowo — jak następuje: Legenda o w i e r no ś c i n i e b o s z c z y k a Jeśli natychmiast po śmierci męża kroi się pani nowe małżeństwo z panem, o którego gorących dla pani uczuciach mówiono niestety jeszcze za życia pani męża, tworzy pani legendę o nieświętości nieboszczyka. Zdarza się, że kolportowanie tej legendy napotyka na zdecydowany sprzeciw pań, które świętej pamięci nieboszczyka dobrze pamiętają, w związku z czym nie dadzą o nim powiedzieć złego słowa. W takim wypadku mówi pani, że niestety odkryła po śmierci męża pewne dowody, o których sama myśl odbiera pani resztki spokoju. Natomiast pa-niom, które bronią nieboszczyka, ale nie pamiętają go tak dobrze, żeby nie dały o nim powiedzieć złego słowa, daje pani do zrozumienia, że — jak się okazało — wcale nie przypadkiem te, które go tak dobrze pamiętają, nie dadzą o nim powiedzieć złego słowa. Jeśli jeszcze za życia męża ani też natychmiast po jego śmierci nie kroi się pani żadne nowe małżeństwo, nie tworzy pani nerwowo, ogarnięta chwilową desperacją, legendy o jego świętości, którą — być może już za parę miesięcy — będzie pani musiała odkręcać. Jeśli rzeczywiście był święty, zawsze zdąży pani jeszcze taką legendę stworzyć. Jeśli natomiast święty nie był, zamiast marnować czas na jego uświęcanie, lepiej niech się pani zajmie stworzeniem sytuacji, w której to uświęcanie byłoby wręcz niepożądane. Dopiero wtedy, kiedy wszelkie nadzieje powtórnego zamążpójścia przestają wchodzić w grę, nie mając już absolutnie żadnego innego wyboru, tworzy pani legendę o świętości nieboszczyka. Niczego już wtedy pani nie ryzykuje, natomiast w towarzystwie innych wdów, znajdujących się w identycznej co pani sytuacji, stanie się pani mile widzianą osobą, mającą zawsze do opowiedzenia wiele niezwykle interesujących rzeczy o swym świętej pamięci mężu.