Jak nie chcieć wyjść za mąż?
Na pierwszym spotkaniu w kawiarni z panem, który — jak wszystko na to wskazuje — zainteresował się panią, wyznaje mu pani, że szalenie nie lubi pani kawiarń ani innych tego rodzaju publicznych miejsc spotkań, że jedynie cztery ściany pokoju stwarzają mężczyźnie i kobiecie atmosferę niezbędnej intymności, po czym, na zakończenie tego pierwszego spotkania, umawia się pani z panem na drugie spotkanie u siebie w domu. Jeśli pan na to drugie spotkanie w ogóle przyjdzie, przedstawia mu pani rodziców, rodzeństwo, dziadków i dwie starsze ciotki, które bardzo panią kochają, w związku z czym specjalnie je pani zaprosiła, aby mogły pana poznać. Po przedstawieniu pana całej rodzinie zostawia go pani z nią, a sama wychodzi pani do kuchni w celu przygotowania herbaty. Nie spieszy się pani zbytnio, chcąc dać rodzinie okazję do swobodnego pogadania z panem. Po herbacie stwierdza pani, że było szalenie miło, i umawia się pani z panem na następny raz znowu u siebie w domu. Jeśli pan w ogóle się zjawi, nie zastaje już u pani tym razem całej rodziny, lecz tylko najmłodszego pani brata. Oświadczając panu, że — jak pani zauważyła w czasie poprzedniej wizyty — lubi on bardzo dzieci, prosi go pani, aby się pobawił z chłopcem przez pół godziny, ponieważ pani musi w pilnej sprawie wyskoczyć do miasta, a nikogo akurat w domu nie ma. Z półgodzinnego wyskoku wraca pani po dwóch godzinach i przepraszając za niewielkie spóźnienie umawia się pani z panem na następny raz u siebie w domu,obiecując, że na pewno już nic się nie wydarzy i że będziecie w domu sami. Jeśli pan następnym razem w ogóle się zjawi, od pierwszej chwili nie kryje pani przed nim, że jesteście w domu sami, ale równocześnie nie kryje pani też swojego ogromnego zdenerwowania, ponieważ przyjaciółkę spotkała szalona przykrość. Jeśli pan zainteresuje się, jaka przykrość spotkała przyjaciółkę, opowiada pani wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Jeśli pan nie zainteresuje się, jaka przykrość spotkała przyjaciółkę, również opowiada pani wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Kiedy po godzinie zorientuje się pani, że pan jest już nieco zniecierpliwiony historią przyjaciółki, którą rzucił najdroższy, wciąga pani pana do aktywnej rozmowy na ten temat, najlepiej pytając wręcz: „Czy w ogóle można wierzyć mężczy-znom? Czy mężczyźni mają sumienie?" oraz: „Czy warto sobie zawracać głowę mężczyznami, skoro każda kobieta w każdej chwili narażona jest na to, że mężczyzna ją rzuci, tak samo jak to zrobił najdroższy przyjaciółki". Jeśli pan nie kwapi się zbytnio z odpowiedzią na te py-tania, odpowiada pani sama, że nie można wierzyć, nie mają sumienia i nie warto zawracać sobie głowy. Gdyby jednak pan usiłował przekonać panią, że można wierzyć, że mają sumienie i że warto zawracać sobie głowę, za-pewnia go pani, że nie zna życia, że jest niepoprawnym idealistą i że mimo swego wieku jest widać jeszcze za młody, aby wiedzieć, jak bezwzględny jest świat. (Argu-mentu z wiekiem używa pani niezależnie od tego, czy pan ma lat dwadzieścia, czy pięćdziesiąt.) Jeśli tylko wszystko to mówi pani z głębokim przekonaniem, mocno akcentując każde słowo, robiąc odpowiednie pauzy i dra-matycznie zawieszając głos, ma pani prawo oczekiwać, że pan więcej się już nie zjawi. Dzięki temu dostarczyć