Jak nie pozostawiać nawet cienia wątpliwości, że już sią nie jest młodszą panią?
Czekając w przychodni lekarskiej nie musi pani każdemu czekającemu pacjentowi zastępować lekarza i doradzać, jak się ma leczyć, dodając dla potwierdzenia wiarygodności własnych słów: „Już nie-raz na to chorowałam i świetnie wiem, jak się leczyć". Wystarczy, że ograniczy się pani tylko do jednego pacjenta, ale za to z perspektywą systematycznego doradzania mu kuracji.
Słuchając w towarzystwie wspomnień z dawnych lat
przerywa pani absolutnie każdemu opowiadającemu, bez względu na to, co opowiada, wtrącając: „To dosłownie nic w porównaniu z tym, co mnie się wydarzyło", po czym spokojnie opowiada pani swoją historię aż do chwili, kiedy — najdalej w połowie drugiego zdania — inna pani, która, jak się okazuje, również postanowiła nie pozostawiać nawet cienia wątpliwości, że już nie jest młodszą panią, przerwie pani.
Płynąc na pokładzie spacerowego statku
wyszukuje pani do zaprzyjaźnienia się parę, która nie budzi nawet cienia wątpliwości, że znalazła się na pokładzie tego statku tylko po to, aby właśnie zaprzyjaźnienia się z kimkolwiek uniknąć. Jako szczególnie udany traktuje pani rejs, w czasie którego okaże się, że — przeciwnie niż na wodzie — na lądzie para nie jest parą.
Na deptaku w uzdrowisku
słuchając, jak jakaś pani, pełna podniecenia, zwierza się, że jest umówiona po południu z pewnym uroczym panem, którego poznała rano w pijalni wód, najpierw prosi pani o dokładne opisanie tego pana, a potem pani stwierdza, że przypomina go sobie pani świetnie, ponieważ była pani osobiście świadkiem publicznej awantury, jaką wywołała wczoraj w kawiarni jego żona.
W pociągu
jeśli ktoś proponuje, aby otworzyć okno, nie ogranicza się pani tylko do zaprotestowania, wyjaśniając, że ma pani chore migdałki, ale dokładnie opowiada pani całą historię choroby, nie gubiąc lekkomyślnie po drodze żadnych szczegółów, tak aby starczyło opowieści aż do stacji docelowej. Jeśli ktoś proponuje, aby okno zamknąć, zastępuje pani migdałki sercem, również w tym wypadku traktując swoją opowieść jako najlepsze wypeł-nienie współpasażerom czasu podróży.
Dziewczynę uświadamiając seksualnie
najpierw apeluje pani do dziewczyny, aby się nie krępowała i opowiedziała pani ze szczegółami absolutnie wszystko, co się jej przydarzyło, ponieważ, jak pani wie z własnego doświadczenia, na pewno jej to ulży. Dopiero wtedy, kiedy pani widzi, że nic się nie da z niej wydusić lub też nic specjalnie ciekawego — co mogłoby panią żywiej zainteresować — nie przeżyła, informuje ją pani, że w jej wieku powinna się wstydzić nawet myśleć o takich sprawach, po czym dzieli się pani z nią ciekawostką, że gdy pani miała tyle, a nawet więcej lat, ani pani samej, ani też pani rówieśnikom nigdy nic podobnego w ogóle nie wpadało do głowy.
Leżąc na plaży
jeśli ulokowała się pani w samym środku plaży, w największym tłumie, rozmawiając z leżącymi obok nie twierdzi pani, że zawsze wybiera sobie pani na plaży ustronne miejsce, z dala od ludzi, aby w samotności móc trochę od nich odpocząć. Jeśli natomiast ulokowała się pani na plaży w jakimś ustronnym miejscu, z dala od ludzi, nie skarży się pani potem najbliższemu otoczeniu, że na tej plaży jest strasznie nudno i dosłownie nie ma do kogo ust otworzyć.
W barze
wybuchu swego nieokiełznanego temperamentu nie tłumaczy pani faktem, że kompletnie się pani zalała, w związku z czym nie odpowiada już pani za swoje czyny. Łatwo się bowiem może zdarzyć, iż ten, na kim chciałaby pani właśnie wywrzeć największe wrażenie, nie spuszczał z pani oka od samego początku i zauważył, że zachowuje się pani tak całkiem na trzeźwo, nawet nie skosztowawszy alkoholu.