Polecamy

- laptopy
- reklama w Internecie
- kosmetyki
- wyłączniki
- Docieplenia
- kwasy omega 3

A A A

Jak opisać noc poślubną?

Usiłował wziąć mnie „Kardiogramem", „150 na go-dzinę", ale mu zrobiłam „Waterloo", żeby mu „Z dala od zgiełku" wybić te maniery „Krzyżaków". Na to on, żebym mu nie urządzała „Ostatniego dnia lata", ponie-waż on nie jest „Ogniomistrz Kaleń", a ostatecznie mamy już za sobą i „Molo", i „Ruchome piaski", jednym sło-wem „Jedną z tych rzeczy". Nie ustąpiłam jednak, wobec czego on zmienił „Grę" i zaczął „Faraonem". Więc i ja jak „Niewinni czarodzieje", ale że było już bardzo późno i byliśmy zmęczeni, wszystko skończyło się tylko na „Love story". Następnego dnia od rana do wieczora był „01iver" i dopiero w „Trzeciej części nocy" zaczęło się „Erotissi-mo". Najpierw były „Opowieści do poduszki", potem znów „Próba terroru", ale kiedy i tym razem „Z zimną krwią" rozwiałam jego „Marzenia miłosne", pokazał, że on też ma „Honor samuraja". Zaczęliśmy więc „Play Time" „Marysią i Napoleonem". Potem były kolejno: „Dziewica i Cygan", „Nowa misja korsarza", „Kobieta i mężczyzna", „Powrót rewolwerowca", „Kochanka buntownika", wreszcie „Miłość blondynki". Już świtało, a on jeszcze „Poślizg": jak „Casanovą 70" — „Libido". Nie pozostawałam mu dłużna. „Strategią pająka" najpierw jak „Kobieta-kot", potem jak „Kochankowie" i „Tora! Tora! Tora!" Nazywał mnie „My fair Lady", „Słodka Charity" do mnie mówił, „Mademoiselle", a kiedy już był zupełnie zadowolony, zawołał: „Hallo, Dolly!". „Trzy kroki w szaleństwo" skończyliśmy „Porankiem". „Wspólny pokój" przypominał „Krajobraz po bitwie" ze „Znakami na drodze". On przypominał „Pawanę dla zmęczonego", ja „Album polski". Teraz już niekoniecznie musimy „Do-czekać zmroku". „Miłość po południu" jest też dobra na „Królewskie igraszki". „Pali się, moja panno" — sama pytam czasami siebie, „Zwariowałeś, Toni" — mówię do niego. Ale on „Orzeł w klatce", tylko „Miłość, miłość, miłość". Więc „Nie ma pokoju pod oliwkami". Ale cóż: „Serce to samotny myśliwy", „Pokusa", a jeśli za bardzo będę „Szklaną kulą", to wiadomo: „Za wami pójdą inni". A mnie się wcale nie uśmiecha być „Dziewczyną na jeden sezon", którą potem, mając na twarzy „Pewien uśmiech", będą sobie pokazywać: patrzcie, „Ona tań-czyła jedno lato"!