Jak oświecać przyjaciółkę
Mimo że przyjaciółka jest tylko o rok starsza od pani i że razem uczęszczała z panią do tych samych zakonnic,
na skutek bez porównania niższego stopnia inteligencji
i mniejszego od pani oczytania nie rozumie nawet naj
prostszych słów używanych na co dzień w telewizji. Nie
zaniedbuje więc pani żadnej okazji, aby wyjaśnić przy
jaciółce znaczenie tych słów, przy czym tłumacząc je,
podkreśla pani równocześnie, jako dama światowa, swój
dystans do poszczególnych spraw. W praktyce robi to
pani tak: jeśli przyjaciółka panią pyta bądź — jeszcze
częściej — jeśli nie pyta, co oznacza nazwa albo słowo
wymienione przez pana w telewizji, wyjaśnia pani, że
na przykład:
Maszyna cyfrowa — to po prostu popularne w cza-sach młodości przyjaciółki sczoty, w których napęd
ręczny zmieniono na elektryczny. W związku z tym
np. rachunek za zbudowanie posesji można obliczyć
dużo szybciej i bez ryzyka, że złodziej-budowniczy coś
dopisze w trakcie liczenia.
Centrum obrachunkowe — odpowiednik kawiarni
tyle tylko, że zamiast pań z towarzystwa znajdują się
tam urzędniczki i urzędnicy, obrachunki zaś nie dotyczą
ich samych, tylko różnych przedmiotów.
Kontener — zwyczajna siatka albo koszyk, ale tak duże, że można zmieścić w nich zakupy hurtowe. Po
nieważ podnosząc taką siatkę każdy mógłby dostać prze
pukliny, wozi się ją na automobilach, a podnosi ją spe
cjalna maszyna.
Psychoanaliza — nic innego, jak po prostu wizyta
u wróżki, tyle tylko że z wyższym wykształceniem, z tą
jednakże różnicą, że u wróżki wszystko opowiada sama
wróżka, siedząc, u psychoanalityka natomiast wszystko
opowiada sama pani, leżąc.
Nukleonika — coś, na co postanowiła pójść córka
kuzynki, ale kuzynka powiedziała, że się za skarby
świata na to nie zgodzi, ponieważ nie jest to żaden
zawód dla kobiety i na dodatek można od tego nie mieć
dzieci.
Kineskop — jest to żarówka, co oświetla obraz w telewizorze, ale strasznie niebezpieczna, bo jak ostatnio wybuchła u jednych państwa, to zniszczyła im meble i oryginalny perski dywan, który w komisie wycenio
no na dziesięć tysięcy.
Telewizja satelitarna — to po prostu szalenie ko
sztowny sposób pokazywania u nas, jak ścigają się gdzieś
tam w Ameryce panowie albo panie — zupełnie tak,
jakbyśmy nie wiedzieli, jak to ściganie wygląda, lub
też, jeśli im już tak bardzo w tej telewizji na tym ści
ganiu z jakichś powodów zależy, jak gdyby nie mogli
tego pokazać z któregoś naszego stadionu, dużo taniej.
Antybiotyk — jak coś kiedyś spleśniało, to się to wyrzucało, a nie robiło się z tego lekarstwa. Ale oni zawsze coś nowego wymyślą. Żyli ludzie tyle lat bez tych antybiotyków i jakoś było dobrze.
Tranzystor — to nic innego jak zwyczajne radio, tyle tylko, że nie dla przyjemności, do dużego pokoju pod obraz, tylko do lasu, na plażę albo do tramwaju, żeby nie można było wytrzymać.