Jak szukać kwitu za luty?
Wezwana przez elektrownię do przedstawienia kwitu świadczącego o zapłaceniu przed rokiem, w lutym, należności za światło, ma pani do wyboru dwie drogi: pierwsza polega na wyrzuceniu — w poszukiwaniu rachunku — wszystkich rzeczy ze wszystkich schowków, a druga — na głębokim zastanowieniu się (zanim pani wyrzuci wszystkie rzeczy), w którym schowku kwit ten może się znajdować. Wybiera pani jednak drogę trzecią, kompromisową: wyrzucając wszystko ze wszystkich schowków, zastanawia się pani równocześnie, w którym
schowku potrzebny rachunek może się znajdować. W ten sposób podchodząc do sprawy, już za — ma-ksymalnie — pół godziny nie ma pani żadnych wątpliwości, że dysponując kilkuset różnymi kwitami, akurat ten musiała pani gdzieś na pewno wyrzucić. O powyższym fakcie posta-nawia pani natychmiast, telefonicznie, poinformować przyjaciółkę. Nie mogąc u-satysfakcjonować elektrowni rachunkiem, stara się pani przynajmniej usatysfakcjonować przyjaciółkę opowieścią o nim. Aby tak się stało, najpierw straszy
pani przyjaciółkę konsekwencjami, które pani niechybnie grożą, a dopiero wtedy, kiedy przyjaciółka nabierze przekonania, że chodzi co najmniej o morderstwo, mówi jej pani, że idzie o kwit.
Nazajutrz rozpoczyna pani dalszy ciąg poszukiwań od podjęcia próby schowania z powrotem tego, co poprzedniego dnia wyrzuciła pani ze wszystkich schowków. Już za pół dnia — maksymalnie — okazuje się, że jest to absolutnie niemożliwe. Fakt ten stwarza pani świetną okazję do kolejnego komunikatu, jaki przekazuje pani przyjaciółce. Ponieważ każda przyjaciółka wie, co w takich wypadkach należy zrobić, dalsze poszukiwania kwitu — wobec przedłużającej się rozmowy telefonicznej — podejmuje pani dopiero nazajutrz. Polegają one na selekcji rzeczy, które nie chcą się z powrotem zmieścić w schowkach. Jeśli pracę tę wykonuje pani starannie, co dwie godziny otrzymuje pani nagrodę w postaci przedmiotów, których nigdy by pani nie znalazła, gdyby to one były celem poszukiwań. Wizyta złożona przez panią w elektrowni wyjaśnia wreszcie całą sprawę: okazuje się, że poszukiwany kwit za luty wcale nie jest potrzebny, gdyż chodzi o kwit za marzec. Mając w ten sposób wytyczony nowy jasny cel, wraca pani natychmiast do domu...