Jak trafić do szefa?
Do szefa najłatwiej jest trafić wykonując bezbłędnie
I wszystkie jego dyrektywy, wykazując maksimum pomy-
I słowości i inicjatywy, wreszcie odciążając go od wszel
kich spraw, które nie wymagają jego udziału. Ponieważ sposób ten jest z jednej strony zbyt prymitywny, aby
komukolwiek wydawał się skuteczny, z drugiej strony
zaś wymaga zbyt wiele wysiłku, aby komukolwiek
chciało się go stosować, wybiera pani sposób pośredni, polegający na kompensowaniu wszystkich niedociągnięć służbowych kobiecością i odwrotnie: wszystkich braków kobiecości — służbistością. Przystępując do realizacji tej metody ustalić musi pani przede wszystkim, co szefa w pani jako pracownicy najwięcej razi, a co szefowi w pani jako kobiecie najbardziej się podoba. I tak na przykład z jednej strony zauważa pani, że szefa dener
wuje fakt niewyłapywania przez panią w trakcie prze-pisywania jego rękopisu nawet połowy błędów ortogra-ficznych, które robi; że do wściekłości doprowadza go
pani nieumiejętność odróżnienia po głosie, przez telefon, żony od przyjaciółki, w związku z czym, myląc się,
stale informuje pani pierwszą, że „szef niecierpliwił się już czekając na telefon pani", drugą zaś, że „szefa niestety nagle wezwał przełożony" — zamiast na od
wrót; że — wreszcie — bardzo niechętnie patrzy on na
fakt odwiedzania pani w sekretariacie przez jednego z referentów, który wręcza pani kwiaty albo czekoladki zazwyczaj akurat wtedy, kiedy szef wychodzi z gabine
tu. Równocześnie z drugiej strony nie uszło pani uwagi,
że szef ze zwiększającą się częstotliwością proponuje pa-ni odwiezienie do domu po pracy, choć mieszka na przeciwległym niż pani krańcu miasta, że propozycje te z re-guły mają miejsce nazajutrz po podpisaniu referentowi, który przynosi pani kwiaty i czekoladki, delegacji służ-bowej, oraz że w dniu tym szef zazwyczaj prosi, aby z nikim go nie łączyć — bez względu na to, kto by to był — ponieważ jest szalenie zajęty.
W zależności od tego, w jakim celu, na jak długo i wreszcie jakim kosztem chce pani do szefa trafić, ma pani do wyboru różne metody postępowania:
0 Jeśli cel jest błahy, okres krótki, koszty zaś, jakie gotowa jest pani ponieść, niewielkie, ogranicza się pani do wykucia zasad ortografii po to, aby przepisywane na maszynie rękopisy zwracać szefowi bez błędów.
# Jeśli cel nie jest błahy, okres krótki, koszty zaś, jakie gotowa jest pani ponieść, wysokie, na wszelki wy-padek, zanim pozwoli się pani odwieźć do domu po pra-cy, stara się pani poszerzyć swoją wiedzę zarówno o tej, której myląc się odpowiada pani, że „szef niecierpliwił się już czekając na telefon", jak i o tej, której myląc się odpowiada pani, że „szefa niestety wezwał nagle prze-łożony".
# Jeśli cel nie jest błahy, okres, na jaki chce pani trafić do szefa, długi, koszty zaś, które gotowa jest pani ponieść, nieograniczone, zanim nauczy się pani ortogra-fii, odprawi z kwitkiem referenta i da się stale odwozić do domu po uprzednim rozszerzeniu swojej wiedzy o dwóch paniach zainteresowanych nie mniej od pani tym samym panem, na wszelki wypadek wszechstronnie poszerza pani swoją wiedzę również i o szefie, aby przy-padkiem nie okazało się zbyt szybko, że wbrew swoim przewidywaniom dla zupełnie błahego celu poniosła pani absolutnie niczym nie uzasadnione koszty.