Krótki wzornik listów psujących krew przyjaciółce cd2
O doktorze, którego tak chwaliłaś, słyszałam tutaj wiele dobrego, ale go niestety nie poznałam, ponieważ opieką nade mną zastrzegł sobie osobiście naczelny lekarz, profesor, jak wiesz, światowa sława. Przyznam ci się, że aż to jest dla mnie krępujące, jak on codziennie nie tylko znajduje czas, aby mnie zapytać o samopoczucie, ale nawet — rzecz, przyznasz, absolutnie bez pre-cedensu — osobiście sprawdzać ręką, czy temperatura moich kąpieli jest właściwa. Nie będę ci już pisała o tym,
że kąpiele biorę nie w ogólnych basenach, ale w łazience
przy gabinecie naczelnego lekarza, zastrzeżonej tylko
dla tych nielicznych pacjentów, którymi on osobiście się
opiekuje. Nie będę ci już pisać o tym, że jedzenie przy
gotowuje dla mnie specjalnie przez naczelnego wyzna
czona kucharka i że potrawy, które przyrządza, niezu
pełnie pokrywają się z menu reszty kuracjuszy. Nie
będę ci wreszcie pisać o tym, że naczelny lekarz chciał
by we mnie widzieć nie tylko kuracjuszkę, co, mając
na uwadze fakt, że jest on mężczyzną stosunkowo jeszcze
młodym i, jak wiesz, bardzo przystojnym, z manierami
światowca, nie jest aż tak zaskakujące. Jestem ci ogro
mnie wdzięczna, że namówiłaś mnie na kurację tutaj.
Na pewno wrócę z niej wyleczona i — co w naszym wie
ku też nie jest bez znaczenia — zupełnie odmłodzona.
Serdecznie Cię pozdrawiam
Twoja
5. Młodsza pani pisze, obojętne skąd, do starszej p ani
Droga Przyjaciółko!
Chociaż nie miałam jeszcze niestety przyjemności po
znać pani osobiście, zwracam się tak do pani, ponieważ
wierzę, że w tym wypadku tylko na panią mogę liczyć jak na prawdziwą przyjaciółkę. Chodzi mianowicie o wy
perswadowanie pani mężowi, że powi
nien przestać się mną zajmować. Przez
wiele tygodni starałam się zrobić to sa
ma, nie odwołując się do pani pomocy
Tłumaczyłam mu, że dzieli nas zbyt wiel
ka różnica wieku, wyjaśniałam, że — ja
słyszałam — ma przecież żonę, z którą
przeżył już tyle lat, niestety moje argu
menty wcale nie trafiają mu do przekonana i spędza
ze mną, nie wiem, pod jakimi pretekstami, więcej czasu
niż z panią. W tej kłopotliwej dla mnie sytuacji wierzę,
że jedyną osobą, która potrafi mu to wyperswadować,
będzie pani. Zdaję sobie sprawę, że obarczam panią nie
zbyt przyjemną funkcją, ale niech pani sama powie, czy
mogłabym w tym wypadku na kimś innym bardziej po
legać niż na pani? Lub też czy lepszym wyjściem z sy
tuacji byłoby, gdybym się dała przez niego przekonać?
W nadziei, że w pełni zrozumie pani, dlaczego właśnie
panią postanowiłam obarczyć tą misją, pozostaję z sza
cunkiem.
Szczerze oddana